Życie jest ciągłą zmianą. Opór przed nią rodzi ból i cierpienie, ponieważ przeciwstawia się zjawisku znajdującemu się u podłoża wszelkich rzeczy. Jedną z oznak niechęci do przemiany wewnętrznej jest przykry nawyk zmieniania innych na siłę, dzięki któremu można podtrzymywać się w złudzeniu, że samemu jest się niezmiennym. Ten styl życia pochłania sporo energii i nie daje niczego w zamian. Po co tracić energię na zmienianie innych, skoro można ją zużytkować na płynięcie z nurtem wewnętrznych przemian i cieszyć się pełniejszym życiem.
Tylko Ty odpowiadasz za ciągłość swego życia. Nasza uwaga ma to do siebie, że kieruje się w różne strony, by w pełni przeżyć swe życie najlepiej koncentrować się na sobie - jako punkcie obserwacji. Przeglądając się źródłom zdarzeń, warto pamiętać o tym, by nie zmieniać Innych na siłę, tylko pracować nad sobą. Za każdym razem, gdy robi się coś nie dla siebie, należy ponownie przeanalizować swoje uczynki i sposób myślenia. Bo albo oszukuje się siebie, albo robi coś złego.
Pewien sfrustrowany artysta, któremu nic już nie wychodziło, udał się po poradę do Sama, terapeuty posiłkującego się zenem. Przed przystąpieniem do sesji terapeutycznej, zapytał go o cennik, wspominając o tym, że jako podupadły artysta nie cieszy się nadmiarem gotówki. Terapeuta powiedział mu, że w ramach zapłaty weźmie od niego dwa obrazy. Jeden przed rozpoczęciem terapii, zatytułowany Rozpacz, drugi, z nazwą i tematem wymyślonym przez samego artystę, gdy dobrnie on do końca.
Artysta namalował Rozpacz. Dał ją w prezencie Samowi. Ten zaś spojrzał na nią i wrzucił...